22 maja 2014

Biała spódnica

Powstała z przeróbki białej, bawełnianej spódnicy sięgającej do połowy łydki- jak widać na załączonym obrazku. Kupiłam ją w zeszłym roku na letniej wyprzedaży za bodajże 50gr! Spodobały mi się perłowe zatrzaski i dobra jakość tkaniny. Krój spódnicy podkreślał talię, która u mnie coraz bardziej zanika, więc dostosowałam ją do moich aktualnych potrzeb:)
Obcięłam z góry, potem skróciłam z dołu, przesunęłam kieszenie i doszyłam elastyczny pas z dzianiny!
Taki pas jest rozwiązaniem wręcz idealnym na lato dla rosnących brzuszków- Milko serdecznie dziękuję za pomysł!!
Jak się okazało jest bardzo prosty do uszycia- najpierw należy odpowiednio wyprofilować górny brzeg spódnicy, potem doszyć elastyczny pasek- u mnie 8 cm, z zakładką z przodu, jakna zdjęciach. Mam nadzieję,że świetnie się sprawdzi przy nadchodzących upałach!




A to wersja z przed przeróbki:















4 maja 2014

tunikowa żółć



Dzianina leżała u mnie chyba z rok, widać musiała nabrać mocy urzędowej;) I nabrała.
Powstała drapowana tunika, ściągana  po bokach sprytnymi sznureczkami.
Jakiś czas temu przymierzałam podobną w jednej z sieciówek,
tylko niestety po pierwsze nie była z naturalnej tkaniny, a po drugie nie była warta nawet połowy swojej ceny;)

Wykrój rysowałam sama, tunika składa się z dwóch kawałków, tunelików na sznureczki
i dzianinowych sznureczków oczywiście:)
Ciut za szeroko wycięłam dekolt, ale na lato będzie jak znalazł, a następnym razem będę bardziej uważać z rozmachem cięcia:)



















3 kwietnia 2014

zwyczajna, czerwona, dzianinowa

uuu... od ostatniego wpisu minęło więcej niż się spodziewałam... niestety.
Mam nadzieję, że teraz- z przyjściem wiosny znów się to zmieni:)
Dziękuję, że mimo mojej nieobecności wciąż tutaj zaglądacie:)
Cały czas szyłam, choć może nie w jakiś oszałamiających ilościach, u mnie jak zawsze gorzej
z możliwością fotografowania. Tę sukienkę zaczęłam szyć chyba jeszcze w grudniu, wreszcie skończyłam i oczywiście zaczęłam nosić bez zrobienia fotek, a potem to albo brudna, albo pognieciona, albo kiepskie światło do zdjęć... i tak w kółko, ale udało się. I wreszcie są!

Sukienka powstała na bazie wykroju z "Szycia krok po kroku" (1/2012), model 4B, prezentowałam ją już tutaj w wersji nieelastycznej. Dodałam kieszenie, ale miałam ograniczoną ilość materiału i kieszenie są pepitkowe, ale jestem z nich bardzo zadowolona:)
Wykorzystałam resztkę nowej, grubej dzianiny, kupionej chyba za 3 zł:)
Niestety nie wystarczyło na rękaw 3/4 choć taki był pierwotny plan. Nosi się bardzo dobrze choć gdyby się mniej gniotła byłoby idealnie;)














1 grudnia 2013

żócień flauszowa


 

Dziś pierwszy grudnia, a moje zdjęcia przywodzą na myśl letnie wspomnienia. Dlaczego nie?
Wciąż dostrzegam nowe plusy mieszkania u nas mojej Siostry! Frezje!
Nie mogłam się oprzeć, szybko zmobilizowałam się do zrobienia fotek ostatnio uszytej spódnicy- z mojej ulubionej zimowej tkaniny- flauszu. Pokochałam ją w zeszłym roku, mogliście ją zobaczyć tu i tu:) I to nie prawda, że nie powinno się jej prać w pralce:)
Spódnica uszyta ze sprawdzonego wykroju- klik, choć nie wiem skąd pochodzi (prawdopodobnie z głowy), świetnie się sprawdził, więc wykorzystałam go ponownie. Kieszenie i wewnętrzną część paska uszyłam z bawełny w kury, którą też już znacie.
Bardzo lubię spódnice z kieszeniami.























11 listopada 2013

Jak skrócić plisowaną spódnicę?




Niby skracanie spódnicy to żadna filozofia, ale ja już jedną plisowaną spódnicę zepsułam,
i nie chciałabym, żeby Was spotkało to samo. Być może instruktaż wyda się banalny, a może komuś się przyda:)

Czasami da się skrócić taką spódnicę, zwyczajnie, uciąć na dole, podwinąć i gotowe- można biegać:) Odkąd nieumiejętnie skróciłam taką spódnicę, zawsze sprawdzam  przed obcięciem czy plisy można bezusterkowo rozprasować i zaprasować ponownie. Pewnie zależy to od rodzaju tkaniny, a może i od plisów- nie mam pojęcia.
Czasami da się rozprasować, a nie można zaprasować ponownie, czasami da się i to i to, a czasami nie da się niczego zrobić i wtedy przydaje się sposób na skrócenie spódnicy od góry, czyli tak jak ja to zrobiłam. Jest z tym więcej roboty, ale warto:)
Jak widać na załączonym obrazku, pasek zrobiłam z części odciętej, której nie dało się zupełnie rozprasować, ale mam nadzieję, że z czasem się wyprostuje.
A może macie na to jakieś sprawdzone sposoby?? Chętnie skorzystam:)

Moja spódnica kosztowała 1 zł i jest wykonana z 65%wełny i 35% poliester, kupiłam ją jeszcze latem, i wreszcie przyszła na nią pora...

Zapraszam do prześledzenia instrukcji, choć dla wprawnych krawcowych, będzie pewnie ona zupełnie zbędna...



Tak wyglądała spódnica przed skróceniem,



Odpruwamy pasek, i oznaczamy docelową długość spódnicy.



Wypruwamy zamek, i dokładnie oznaczamy linię cięcia, mnie było łatwiej to zrobić szpilkami, ale można mydełkiem krawieckim.



Zszywamy ściegiem prostym plisy na górze, tak aby się nam nie rozłaziły



Mierzymy długość tkaniny i dopasowujemy odpowiednio do swoich wymiarów. Mnie się sporo poszerzyła spódnica, ponieważ skróciłam ją aż 20 cm.



Do właściwej szerokości doszywamy podszewkę, delikatnie marszcząc, byśmy mogły swobodnie chodzić:)



Nowy pasek zrobiłam z odciętej części, której nie dałam rady idealnie zaprasować.
Doszywamy go składając tkaninę prawa do prawej.



 Teraz podwijamy pasek, zakrywając miejsce przyszycia podszewki. Szpilkujemy i szyjemy:)



I został już tylko zamek:) I zatrzask zamiast guzika.



I spódnica gotowa! Ot, cała filozofia:)