Dziś pokażę Wam sukienkę uszytą jakieś dwa tygodnie temu, a właściwie będą to dwie sukienki tego samego kroju - burda 05/2011 model 108.
Pierwsza granatowa w jasno niebieskie kropki, od samego początku służyła jako wersja próbna przed docelową - koralową - weselną. I bardzo się cieszę bo trochę poprawek było zanim pojawił się efekt końcowy.
Zacznę od tego że to w sumie moja druga w życiu sukienka którą sama uszyłam, a zamek kryty po raz pierwszy wszywałam właśnie w niej. Po uszyciu z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że pierwszy i ale nie ostatni:) bo może tego nie widać, ale zamek był wszywany 5(!) razy, ale w końcu załapałam o co chodzi i w wersji koralowej wszywałam tylko 2 razy- co niniejszym uważam za sukces:)
Kolejny problem stanowił dekolt, i ostatecznie jeszcze nie jest idealny - i zupełnie nie wiem gdzie tkwi mój błąd, tak się dziwnie faluje (lewa strona), tzn. taka "buda" się tworzy- jakby za dużo materiału było.
Jeśli jeszcze kiedyś zechcę powtarzać ten fason to jeszcze pogłówkuję nad tym...
Oczywiście bez poprawek rozmiarowych też się nie obyło - jak na Burdę przystało.
A oto efekty:
I teraz wersja koralowa, nieco bardziej dopasowana, na zdjęciu wydaje sie być bardziej różowa niż w rzeczywistości. No i oczywiście tytułowy krawat, mój szanowny Małżonek był zachwycony,tym że tak bardzo do siebie "pasujemy". I (o zgrozo!) zażyczył sobie więcej tego typu pasujących krawatów. Na szczęście następnym razem już łatwiej mi będzie szyć takie cuda:)
Nawet fajny taki model - jak na wieszak całkiem nieźle się spisał:)