I ja się podpisuję pod powyższym.
Tak, żebyśmy nie szyły zbyt samolubnie...
Często sama słyszę: "A kiedy dla mnie coś uszyjesz?:)",
zwyczaj znajduję wiele rożnych wymówek, ale być może wkrótce się to skończy...
A więc jednogłośnie:
Nie chcę rozpisywać się szczegółowo o zasadach,
ponieważ wszystkie informacje o akcji znajdziecie tutaj i tutaj.
Główną prowokatorkę też na pewno wszyscy dobrze znacie:)
Akcja potrwa do 31 maja 2013 roku.
Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału:)
być może już niedługo będziemy szyć "po męsku":) oby:)
15 kwietnia 2013
8 kwietnia 2013
białe koty wokół szyi...
podobno jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale kilkanaście kotów na pewno!
Piękna wiosna zawitała do Wrocławia!!! Wszyscy odetchnęli z ulgą, wreszcie ludzie zaczęli się do siebie uśmiechać:)
A ja mam dla Was koty, przecudnej urody- chyba nikt nie zaprzeczy.
Białe na czarnym:) Powstały ze zwiewnej bluzeczki, której w zakupionej formie nigdy bym nie założyła, ale jako apaszka sprawdzają się doskonale, i właśnie z tą myślą zainwestowałam w nią całe 3 złote. Wybrałam największy możliwy rozmiar i do dzieła!
Jedynym jej mankamentem są dodatkowe szwy, które powstały ze zszywania poszczególnych fragmentów, choć po nałożeniu są zupełnie nie widoczne.
Bardzo lubię takie dodatki.
I jeszcze niechciana bluzka, o okropnym fasonie, ale niespotykanym deseniu!
Z jednej strony zdążyłam już odpruć bawełnianą koronkę.
A swoją drogą nie mam pojęcia skąd ten genialny pomysł, żeby łączyć taką koronkę z taką tkaniną...
Piękna wiosna zawitała do Wrocławia!!! Wszyscy odetchnęli z ulgą, wreszcie ludzie zaczęli się do siebie uśmiechać:)
A ja mam dla Was koty, przecudnej urody- chyba nikt nie zaprzeczy.
Białe na czarnym:) Powstały ze zwiewnej bluzeczki, której w zakupionej formie nigdy bym nie założyła, ale jako apaszka sprawdzają się doskonale, i właśnie z tą myślą zainwestowałam w nią całe 3 złote. Wybrałam największy możliwy rozmiar i do dzieła!
Jedynym jej mankamentem są dodatkowe szwy, które powstały ze zszywania poszczególnych fragmentów, choć po nałożeniu są zupełnie nie widoczne.
Bardzo lubię takie dodatki.
I jeszcze niechciana bluzka, o okropnym fasonie, ale niespotykanym deseniu!
Z jednej strony zdążyłam już odpruć bawełnianą koronkę.
A swoją drogą nie mam pojęcia skąd ten genialny pomysł, żeby łączyć taką koronkę z taką tkaniną...
5 kwietnia 2013
"jeśli Cię nie ma na fb, to nie istniejesz..."
te słowa słyszałam wielokrotnie, mówiąc, że nie mam tam konta.
Nie przejmowałam się tym specjalnie, choć coś w tym jest.
Prywatnie nie mam go nadal.
Ale szycie? Dlaczego nie... niech ma swoje konto:)
Serdecznie zapraszam https://www.facebook.com/pages/Szycie-Katarzyny,
pewnie nie tylko szyciowe sprawy będę pokazywać, ale to się jeszcze okaże.
Na początek muszę przyswoić sobie obsługę tego cuda...
Szatę graficzną bloga też wkrótce odświeżę...
tak na wiosnę:) A co tam...
zapraszam:)
Nie przejmowałam się tym specjalnie, choć coś w tym jest.
Prywatnie nie mam go nadal.
Ale szycie? Dlaczego nie... niech ma swoje konto:)
Serdecznie zapraszam https://www.facebook.com/pages/Szycie-Katarzyny,
pewnie nie tylko szyciowe sprawy będę pokazywać, ale to się jeszcze okaże.
Na początek muszę przyswoić sobie obsługę tego cuda...
Szatę graficzną bloga też wkrótce odświeżę...
tak na wiosnę:) A co tam...
zapraszam:)
16 marca 2013
flausz w granatowym turkusie
Dziś pokażę drugą odsłonę wykroju ze strony papavero.pl, którą pokazywałam już tutaj. Tym razem szyłam dla siostry:) Bardzo udany uszytek, choć proces szycia dziwnie się wydłużył. Bo najgorsze co można zrobić to... prawie skończyć i odłożyć...
Początkowo miała być z kieszeniami (tak jak poprzednia wersja), ale podobno kieszenie pogrubiały... więc wyprułam:) Kawałek flauszu kupiony razem z flauszem na tą sukienkę:) Nie będę po raz kolejny rozczulać się nad tą tkaniną, poprostu szyło się wspaniale:)
Układa się też dobrze, choć zakładki od wewnątrz musiałam lekko zszyć, żeby chciały leżeć tak jak ja chcę, a nie jak one sobie życzą:) Mam nadzieję, że będzie równie wygodna jak moja.
Osobiście efekt nawet mnie zadowala, choć można by się doszukać małych niedoróbek...
A nie wiecie dlaczego niektóre zagnioty widać dopiero na zdjęciach??
Niestety spódnica, wraz z właścicielką już wyjechały i nie mogę zrobić innego zdjęcia. Musi zostać z zagniotem...
A w zestawieniu z fuksjowymi rajstopami, wiosna zdaje się być tuż, tuż!!
Początkowo miała być z kieszeniami (tak jak poprzednia wersja), ale podobno kieszenie pogrubiały... więc wyprułam:) Kawałek flauszu kupiony razem z flauszem na tą sukienkę:) Nie będę po raz kolejny rozczulać się nad tą tkaniną, poprostu szyło się wspaniale:)
Układa się też dobrze, choć zakładki od wewnątrz musiałam lekko zszyć, żeby chciały leżeć tak jak ja chcę, a nie jak one sobie życzą:) Mam nadzieję, że będzie równie wygodna jak moja.
Osobiście efekt nawet mnie zadowala, choć można by się doszukać małych niedoróbek...
A nie wiecie dlaczego niektóre zagnioty widać dopiero na zdjęciach??
Niestety spódnica, wraz z właścicielką już wyjechały i nie mogę zrobić innego zdjęcia. Musi zostać z zagniotem...
A w zestawieniu z fuksjowymi rajstopami, wiosna zdaje się być tuż, tuż!!
8 marca 2013
bakłażanowo-czarna sukienka
Za oknem ostatnie podrygi zimy.
Jeszcze tylko dwa tygodnie i pożegnamy ją, przynajmniej tę kalendarzową... Doczekać się nie mogę. Gdy jest więcej słonecznych dni, wszystkim żyje się jakby łatwiej. Wszystko wydaje się być mniej skomplikowane. Mamy lepsze nastawienie do świata i do siebie samych.
Aby móc rozpocząć wiosnę na blogu, powinnam pokazać flauszową sukienkę z Burdy 9/2012 model 105. I oto ona:)
Zmieniłam kształt dekoltu, dodałam po dwie pionowe zaszewki, żeby dopasować i wszyłam kryty zameczek z boku. Tyle moich zmian.
Nigdy nie szyłam z flauszu- cudowny materiał- w ogóle się nie strzępi:)
A poza tym fajnie się z niego szyje.
Wyprałam solidnie przed krojeniem i mam świadomość nie zbyt częstego prania w przyszłości.
Dlatego zdecydowałam się na sukienkę noszoną na bluzkę.
Przecież zimowych sukienek nie pierzemy po każdym noszeniu.
Lubię ją. Jest bardzo ciepła i bardzo wygodna:)
Kto powiedział, że z flauszu tylko płaszcze się powinno szyć?
Byle do wiosny!
Byle do pierwszych pąków na drzewach!
26 stycznia 2013
piżamowe spodnie
Za oknem -8 stopni i przecudne, roziskrzające śnieg słońce. Idealna pogoda by porobić zaległe fotki, ale mój fotograf ma weekend. Panowie za ściana wiercą do znudzenia, kot spokojnie śpi na parapecie, a ja niestety nie mam dziś warunków do szycia... więc piszę.
Dziś pokażę zeszłoroczne piżamowe spodnie. Albo do spania albo do paradowania po domu:) Jak kto woli:) Pierwsze w bawełniane owieczki, drugie z domieszką wełny, kraciaste. Zdjęcia robione po dwukrotnym praniu- jak widać kraciaste się troszkę wstąpiły- a nie powinny...
Solidnie wyprasowałam tkaninę przed krojeniem, ale widać nie wystarczyło:(
Pierwszy raz mi mój uszytek taki numer zrobił, i mam nadzieję, że ostatni...
Szyło się szybko, łatwo i przyjemnie.
Dziś pokażę zeszłoroczne piżamowe spodnie. Albo do spania albo do paradowania po domu:) Jak kto woli:) Pierwsze w bawełniane owieczki, drugie z domieszką wełny, kraciaste. Zdjęcia robione po dwukrotnym praniu- jak widać kraciaste się troszkę wstąpiły- a nie powinny...
Solidnie wyprasowałam tkaninę przed krojeniem, ale widać nie wystarczyło:(
Pierwszy raz mi mój uszytek taki numer zrobił, i mam nadzieję, że ostatni...
Szyło się szybko, łatwo i przyjemnie.
21 stycznia 2013
fartuch na właścicielu:)
Tak oto prezentuje się fartuch na właścicielu.
Jak uszyć podobny fartuszek znajdziecie tutaj.
Pasuje jak ulał... na szczęście:)
Jak uszyć podobny fartuszek znajdziecie tutaj.
Pasuje jak ulał... na szczęście:)
6 stycznia 2013
bordowa plisowana
Zupełnie przypadkiem na mojej drodze stanęła bordowa, plisowana i muszę dodać- piękna spódnica:)
Kosztowała mnie całe 5 zł:) Zupełnie nie mogłam się oprzeć...
rozmiar niby 42... a pasuje na mnie idealnie. W sklepie myślałam, że oprócz skracania czeka mnie jeszcze zwężanie. Ale obyło się. Fajnie, bo poszło szybko i sprawnie:)
Odcięłam niepotrzebny materiał, podwinęłam i zaprasowałam ponownie plisy na dole.
Tkanina poliestrowa- jej podstawową zaletą jest to, że się nie gniecie.
Dzięki czemu po praniu wystarczy porządnie strzepnąć i odwiesić:)
Za to właśnie kocham poliester...
Kosztowała mnie całe 5 zł:) Zupełnie nie mogłam się oprzeć...
rozmiar niby 42... a pasuje na mnie idealnie. W sklepie myślałam, że oprócz skracania czeka mnie jeszcze zwężanie. Ale obyło się. Fajnie, bo poszło szybko i sprawnie:)
Odcięłam niepotrzebny materiał, podwinęłam i zaprasowałam ponownie plisy na dole.
Tkanina poliestrowa- jej podstawową zaletą jest to, że się nie gniecie.
Dzięki czemu po praniu wystarczy porządnie strzepnąć i odwiesić:)
Za to właśnie kocham poliester...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















